Robert Varin

prof. Robert Varin
Felietony z cyklu "Widziane prawym okiem"
w każdą czwartą niedzielę miesiąca.

Felietony


kontakt: robert.varin@uwaterloo.ca

 

POLSKI WRZESIEŃ 1939

Z OKAZJI ROCZNICY WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ

Dzień dobry państwu.

Przed mikrofonem Robert Varin,

oficer informacyjny Polskiej Placówki 412, Kanadyjskiego Legionu.

31 sierpnia 1939 roku okolo godziny 8 wieczorem, w niemieckim miescie Gliwice, lezacym niedaleko granicy z Rzeczypospolita Polska zapadla juz ciepla noc, w której czulo sie jeszcze oddech konczacego sie pieknego i suchego lata roku 1939. Na ulicach nie bylo przechodniów ze wzgledu na administracyjne zakazy, zwiazane z przemieszczaniem sie przez miasto olbrzymich mas wojsk niemieckich w kierunku granicy z Polska. Gdyby na glównej ulicy Gliwic prowadzacej do miejskiej rozglosni radiowej byli przechodnie, zdziwiliby sie zapewne, widzac grupe uzbrojonych mezczyzn ubranych w polskie mundury, w charakterystycznych polskich rogatywkach na glowach, z polskimi orzelkami, zdazajacych prawie biegiem do gmachu radiostacji. Dzwigali oni tez ze soba jakies dziwne dlugie toboly. Dokladnie o godzinie 8 wieczorem, ta grupa ubrana w polskie mundury, wtargnela do radiostacji, zabijajac wartowników, i obezwladniajac niemiecka obsluge, przerwala niemiecki program, nadala antyniemieckie przemówienie, odegrala Mazurka Dabrowskiego i szybko wycofala sie z gmachu radiostacji, zostawiajac za soba kilkanascie trupów ubranych w polskie mundury, których zwloki wlasnie zostaly wypakowane z tych dziwnych tobolów.

Rankiem 1 wrzesnia, Adolf Hitler, kanclerz Rzeszy Niemieckiej, oskarzyl w przemówieniu radiowym Polske o napad, jak to nazwal, "grupy polskich oficerów", na niemiecka radiostacje w Gliwicach mówiac: "Polskie regularne sily zbrojne otworzyly ogien na naszym terytorium. Od godziny 5:45 rano odpowiadamy ogniem i od tego momentu nasze bomby beda odpowiedzia na ich bomby". Mówiac to oklamal naród nimiecki, bo o godzine wczesniej, juz o 4:45 rano, 1 wrzesnia 1939 roku, sily zbrojne Rzeszy Niemieckiej przekroczyly granice Rzeczypospolitej, atakujac suwerenne terytorium Polski z kierunku Slaska, Slowacji, Pomorza i Prus Wschodnich. Jak sie okazalo po wojnie, w czasie Procesu Norymberskiego, osobnicy w polskich mundurach, którzy zaatakowali radiostacje w Gliwicach byli to prowokatorzy ze specjalnego "kommanda" SS, a trupy pozostawione w radistacji w polskich mundurach to byli niemieccy kryminalisci, skazani na kare smierci w obozach koncentracyjnych, których zwloki przetransportowano po wykonaniu wyroku do Gliwic. Akcja na radiostacje w Gliwicach odbywala sie pod kryptonimem "Mieso w puszkach", który rzeczywiscie pasowal dobrze do calej sytuacji. Byla to oczywiscie niemiecka prowokacja zorganizowana na polecenie Hitlera przez szefa Abwehry Canarisa oraz dowódce SS i policji Himmlera i szefa Urzedu Bezpieczenstwa Rzeszy, Heydricha. Grupa prowokatorów byla dowodzona przez kapitana SS, Alfreda Helmuta Naujocksa. Nikt z szeregowych SS-manów bioracych udzial w tej najwiekszej w historii swiata prowokacji nie przezyl wojny, zostali szybko zlikwidowani tak zeby nie pozostal zaden zywy swiadek. A sam Naujocks uratowal swa skóre, poniewaz zdezerterowal do Amerykanów w 1944 roku. Ale prowokacja uzasadniajaca wojne wpisala sie w karty historii.

Dalsze wypadki potoczyly sie lawinowo. W niedziele, 3 wrzesnia, o godzinie 11 rano, Wielka Brytania na mocy porozumienia podpisanego z Polska wypowiedziala wojne Rzeszy Niemieckiej. Tego samego dnia o godzinie 5 po poludniu wojne Rzeszy Niemieckiej wypowiedziala Francja. Armia polska w tym czasie stawiala opór armii niemieckiej juz od ponad 60-ciu godzin i 30-tu minut. Najwieksze potegi europejskie i ich zamorskie kolonie znalazly sie w stanie wojny. Tak rozpoczela sie Druga Wojna Swiatowa.

Na mocy porozumien pomiedzy Francja, Wielka Brytania i Polska, sily alianckie, francusko-angielskie zobowiazane byly rozpoczac dzialania lotnicze juz w pierwszym dniu wojny, operacje naziemne - 5 wrzesnia a generalna ofensywe na linie Zygfryda na froncie francuskim - 17 wrzesnia. Nic z tych zobowiazan wobec Polski nie zostalo wykonane. Caly plan wojny obronnej Polski w wypadku ataku niemieckiego, opracowany przez polski Sztab Generalny pod kryptonimem "Zachód-Z", który zostal w pelni zakonczony 23 marca 1939 roku, oparty byl na tych wlasnie zalozeniach czasowych operacji alianckich. Generalnym zalozeniem strategicznym planu "Z" bylo stawianie zdecydowanego oporu kazdemu rodzajowi agresji niemieckiej w sposób maksymalnie silny i mozliwie blisko granicy. Stal za tym cel polityczny, którym bylo zmuszenie Zachodu do rozpoczecia wojny z Niemcami, co automatycznie przesadzalo pózniejsza kleske Rzeszy. Wytrzymanie pierwszego uderzenia niemieckiego wiazalo sily Wehrmachtu w Polsce i umozliwialo Francji zadanie decydujacego ciosu na slabym froncie zachodnim, gdzie mialy zostac rozstrzygniete losy wojny. Zakladano, ze samotny opór Polski trwac bedzie do momentu ruszenia ofensywy francuskiej, której termin ustalony zostal na dzien pietnasty po dniu poczatkowym mobilizacji francuskiej, czyli praktycznie na szesnasty, siedemnasty dzien wojny.

Niestety, alianci nie wywiazali sie ze swoich zobowiazan. Chociaz armia francuska rozpoczela powolna ofensywe na froncie zachodnim na pozycje niemieckie na linii Zygfryda juz 7 wrzesnia, to 12 wrzesnia 1939 roku odbylo sie posiedzenie anglo-francuskiej Rady Najwyzszej, w którym uczestniczyli premierzy Chamberlain (Wielka Brytania) i Daladier (Francja) oraz naczelny dowódca wojsk francuskich, gen. Gamelin. Decyzja posiedzenia tej Rady dzialania zaczepne przeciwko wojskom niemieckim na froncie zachodnim zostaly wstrzymane. Nikt z zachodnich "aliantów" nie chcial umierac za Polske, która zostala pozostawiona swemu wlasnemu losowi.

17 wrzesnia nastapil tragiczny koniec zorganizowanej polskiej obrony przeciwko niemieckiej inwazji. Wojska sowieckiej Armii Czerwonej, lamiac traktat o nieagresji podpisany z Polska w 1932 roku, wkroczyly na wschodnie ziemie Rzeczypospolitej pod pozorem wyswobodzenia ludnosci Ukrainy i Bialorusi. Sowieckie kolumny maszerowaly na Wilno, Brzesc Litewski, Kowel i Lwów. Z tym "nozem wbitym w plecy" armia polska nie miala zadnych szans stawiania oporu na dwóch frontach i jedynym rozsadnym wyjsciem byla ewakuacja resztek wojsk polskich do Rumunii, z która Polska miala podpisany uklad o wzajemnej pomocy. Jak wiemy Rumunia takze nie wywiazala sie z tego ukladu, internujac zarówno polskich zolnierzy jak i polskie wladze cywilne i wojskowe.

Nikt w tym czasie nie zdawal tez sobie sprawy, ze interwencja Rosji Sowieckiej nie byla przypadkowa. Juz 23 sierpnia 1939 roku Rosja Sowiecka podpisala uklad o nieagresji z Rzesza Niemiecka, zwany pózniej "paktem Ribbentrop-Molotow", do którego dolaczony byl tajny protokól, którego tresc zostala ujawniona dopiero w 1948 roku. Na mocy tego tajnego protokolu terytorium Polski zostalo podzielone wzdluz linii rzek Narwi, Wisly i Sanu na dwie strefy: niemiecka na zachodzie i sowiecka na wschodzie. Droga dla Niemiec do wojny z Polska zostala otwarta.

Kampania wrzesniowa jak wiemy skonczyla sie porazka wojsk polskich ale nie byla to wina armii polskiej. Wlasciwie kleska dla Polski skonczyla sie takze Druga Wojna Swiatowa, bo z jednej okupacji niemieckej Naród Polski trafil pod druga okupacje sowiecka na kolejne 45 lat. Ta wlasnie komuna w czasach tzw PRL-u za wszelka cene starala sie zochydzic kampanie wrzesniowa, przedstawiajac polskie naczelne dowództwo i polskich oficerów jak bande idiotów, dyletantów wojskowych i zdrajców ojczyzny. Ale wbrew powszechnej i bezsensownej opinii jaka uksztaltowala sie o kampanii wrzesniowej pod wplywem komunistycznej propagandy, kampania wrzesniowa byla prowadzona do 17 wrzesnia wedlug generalnego planu "Z" o którym wspomnialem, w calkowitym porzadku z jego zalozeniami. To komuna powtarzala za propaganda niemiecka, stworzona po kampani wrzesniowej 1939 roku, kompletne bzdury takie jak szarze polskiej kawalerii z szablami na czolgi. To byly zupelne idiotyzmy, nie majace nic wspólnego z rzeczywistoscia, poniewaz nie bylo czegos takiego w kampanii wrzesniowej, jak szarze kawalerii na czolgi. Polscy dowódcy nie byli idiotami. Kawaleria uzywala we wrzesniu koni tylko jako srodka transportu, a atak przeprowadzala zawsze pieszo, tak jak normalna piechota. Szable zostawaly na tylnej linii przytroczone do siodel. Na te idiotyzmy dal sie tez wziac, pewnie za dobre pieniadze, sam Andrzej Wajda, rezyser filmowy, nakrecajac w latach 60-tych idiotyczny film "Lotna", który wlasnie pokazywal szarze polskiej kawalerii na czolgi w czasie kampanii wrzesniowej. Polski poeta, Galczynski, nalogowy alkoholik, wypisywal na zlecenie komuny o zolnierzach z Westerplatte, którzy "czwórkami szli do nieba", co bylo znów propagandowa komunistyczna bzdura bo tych "czwórek" to moze bylo zaledwie cztery. Na wzmocniona kompanie, która bronila polskiej stacji tranzytowej na Westerplatte, a liczyla ok. 170 zolnierzy, zginelo i bylo rannych okolo 10% stanu czyli w przyblizeniu 20 zolnierzy. I to po atakach kilkutysiecznego ugrupowania niemieckiego i wsparcia artyleryjskiego z olbrzymich, 220 milimetrowych dzial pancernika "Szlezwig-Holstein". To sie nazywa efektywnosc obrony! Tak naprawde to powinnismy byc dumni z kampanii wrzesniowej i zapomniec o tych bzdurach, które przez czterdziesci kilka lat po wojnie wbijala Polakom do glowy komuna. Absolutnie nie potrzebujemy sie wstydzic kampanii wrzesniowej 1939. Niech sie wstydza potomkowie tych, którzy zdradzili Polske w godzinie próby.

Dziekuje Panstwu za uwage.

Kitchener, 1 wrzesien 2002