profesor Robert Varin

wystąpienie z okazji rocznicy wybuchu

II Wojny Światowej FELIETON

 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (81)(23-5-10)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w kolejnym felietonie „Widziane Prawym Okiem”.

Moje stanowisko jakie przedstawilem w ostatnim felietonie na temat katastrofy rzadowego Tu-154 traktujac to jako zwykly wypadek, a nie jakis straszny spisek niewiadomych sil, potwierdza sie w miare naplywu nowych faktow. Interesujacy wywiad przeprowadzony  przez telewizje TVN24 z porucznikiem Arturem Wosztyl, ukazal sie w ostatnim numerze tygodnika „Goniec”. Porucznik Wosztyl byl pilotem samolotu Jak-40, ktory ladowal na lotnisku w Smolensku z grupa dziennikarzy na godzine przed feralnym wypadkiem rzadowego Tu-154. W czasie jak on sam ladowal, pogoda oraz widocznosc pasa juz zaczynaly sie pogarszac i zaczela naplywac gesta mgla. Jak mowi por. Wosztyl przed ladowaniem pilotowanego przez niego samolotu, widocznosc pogorszyla sie z ok. 4000 do zaledwie 1500 m. Tym niemniej zdecydowali sie ladowac po konsultacji z rosyjskimi kontrolerami lotu. Zaznaczyl tez w wywiadzie, ze nie mieli najmniejszych trudnosci w porozumiewaniu sie po rosyjsku z kontrolerami a ich informacje byly zwiezle i krotkie. Stwierdza tez, ze nie bylo zadnych problemow z oswietleniem pasa startowego. Nalezy zatem do bajek wlozyc jakies bzdurne historie o popsutych zarowkach do reflektorow lotniskowych jakie po wypadku miala niby wymieniac obsluga lotniska.  

Po wyladowaniu por. Wosztyl wraz z czlonkami swojej zalogi czekal na lotnisku na samolot wiozacy Prezydenta i delegacje rzadowa. Zanim samolot prezydencki dolecial do lotniska, por. Wosztyl przeprowadzil rozmowe ze swoimi kolegami pilotujacymi samolot prezydencki. Przekazal im informacje o pogarszajacej sie pogodzie i zasugerowal zeby nie znizali sie ponizej pewnej bezpiecznej wysokosci a w przypadku gdyby zdecydowali sie ladowac to niech strasznie uwazaja. Major Grzywna, z ktorym rozmawial por. Wosztyl, podziekowal za informacje i powiedzial, ze skontaktuje sie z dowodca zalogi samolotu kpt. Protasiukiem. Po jakims czasie por. Wosztyl uslyszal pracujace silniki samolotu, ktory zblizal sie do lotniska, ktore zaczely gwaltownie narastac do maksymalnych a nastepnie po krotkim czasie juz byl tylko huk rozbijajacego sie samolotu.

Ta bardzo cenna relacja wskazuje wyraznie na kilka waznych faktow. Po pierwsze, pogoda byla rzeczywiscie fatalna, mgla i praktycznie zerowa widocznosc lotniska. Po drugie, zaloga samolotu prezydenckiego byla ostrzezona przez wlasnych kolegow o fatalnej pogodzie i padla sugestia zeby sie jednak zastanowili nad ladowaniem w tych warunkach co bylo tez proponowane przez rosyjskich kontrolerow lotniska w Smolensku. Po trzecie, oswietlenie pasa startowego dzialalo prawidlowo i nie bylo tu zadnego sabotazu ani wymiany zarowek po fakcie. Po czwarte, piloci mogli sie swobodnie porozumiec po rosyjsku czyli nie bylo zadnych problemow lingwistycznych w czasie ladowania.

Zatem wniosek jaki sie nasuwa jest prosty. Decyzja o ladowaniu w Smolensku byla podjeta wylacznie przez zaloge samolotu prezydenckiego czyli ostatecznie przez jego dowodce-pilota bo on podejmuje finalna decyzje. Tylko on jest odpowiedzialny za podjecie takiej decyzji. Oczywiscie nasuwa sie pytanie czy ktos wywieral na niego nacisk aby ladowac pomimo tak fatalnych warunkow na lotnisku? Wiele gazet szczegolnie niemieckich i austriackich sugeruje, ze dowodca-pilot zostal zmuszony do ladowania. Przez kogo? Niektore gazety spekuluja, ze to sam Prezydent Kaczynski nakazal pilotowi ladowac. Ale sa to tylko niczym nie poparte spekulacje. I najprawdopodobniej zostana spekulacjami bo podejrzewam, ze nigdy sie nie dowiemy czy rzeczywiscie ktos wywieral naciski na pilota aby ladowal.

Nalezy jednak pamietac, ze fakty wyraznie wskazuja na to iz decyzje o ladowaniu podjeli Polacy a nawet jesli ktos zmusil pilota do ladowania to byl to Polak a nie Rosjanin, Zyd, Amerykanin, czy Marsjanin. Nie ma powodu aby wymyslac idiotyczne teorie o spiskach tylko uderzyc sie we wlasne piersi, co Polakom zawsze z trudem przychodzi, jak zwali im sie na glowe jakas katastrofa. Obwiniaja wtedy wszystkich dookola tylko nie samych siebie co daje takie skutki, ze za jakis czas taka katastrofa znow sie im zwala na glowe.

Nie daleko szukac przykladu jak te olbrzymie powodzie jakie nawiedzily teraz Polske. Jak pamietam jako maly chlopak, jak dorastalem w Polsce gdy pierwszym sekretarzem Komitetu Centralnego PZPR byl Wladyslaw Gomulka, to partia, rzad i spoleczenstwo caly czas walczyli z powodzia w Polsce. W roku 1970 nastal kolejny pierwszy sekretarz Edward Gierek i znow przez lata walczylo sie z powodziami w Polsce. Kiedy pierwszym sekretarzem KC zostal towarzysz general Jaruzelski bylem juz w Kanadzie ale w tutejszej prasie polskiej czytalem jak to znow w Polsce partia, rzad i spoleczenstwo walcza z powodzia. Minely lata, ani komunistycznej partii ani rzadu juz dawno nie ma a tu znow premier Tusk, rzad, wszystkie partie polityczne i nawet kandydaci na prezydenta walcza z powodzia. Jeden kandydat to nawet sie chwalil, ze osobiscie napelnial worki z piaskiem na budowe walu przeciwpowodziowego. Tak sobie pomyslalem, ze ty bracie zamiast machac lopata to lepiej uzyj wlasnej glowy, jesli ja masz jak chcesz byc prezydentem, i wymysl jak z ta powodzia juz wiecej nie walczyc. A w sumie jest to proste jak wyniklo z jednego wywiadu jaki zobaczylem w TV Polonia. Otoz w jakims miasteczku, chyba w wojewodztwie wroclawskim, mieli straszna powodz w 1997 roku, ktora zalala miasteczko i narobila ogromnych szkod. Tamtejsza gmina postanowila zatem, ze aby nigdy nie bylo wiecej powodzi to trzeba wybudowac 4 km walow przeciwpowodziowych. Owszem, zebrali szybko pieniadze, nawet dostali fundusze unijne i tak pozniej radzili zeby te waly wybudowac, ze nie wybudowali ani jednego metra i znow wlasnie w tym miesiacu powodz zalala cale miasteczko po raz kolejny, pozostawiajac mieszkancow bez dachu nad glowa.   

I kogo tutaj oskarzac o spisek?

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do uslyszenia.

Waterloo, 22 maj 2010  

 

 


 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (80)(25-4-10)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w kolejnym felietonie „Widziane Prawym Okiem”.

Przez ostatnie tygodnie ci radiosluchacze, ktorzy maja dostep do programow polskiej telewizji byli swiadkami uroczystosci pogrzebowych Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jego Malzonki i tych, ktorzy zgineli w w niewyobrazalnej wrecz katastrofie lotniczej na lotnisku w Smolensku, 10 kwietnia 2010 roku. Data ta niewatpliwie przejdzie do historii Polski jako jedna z jej najczarniejszych kart. Chcialbym przypomniec, ze smierc Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w czasie pokoju nie zdarza sie po raz pierwszy w historii Polski. W roku 1922 swiezo wybrany Prezydent Gabriel Narutowicz zostal zastrzelony przez endeckiego fanatyka Eligiusza Niewiadomskiego w czasie wizyty w warszawskiej Zachecie. Co natomiast wyroznia katastrofe w Smolensku to jest olbrzymia liczba ofiar tej katastrofy, ludzi ktorzy piastowali rozne wazne funkcje panstwowe. Oprocz wysokich urzednikow panstwowych i poslow na Sejm zginelo cale dowodztwo Wojska Polskiego na czele z Szefem Sztabu Generalnego, gen. Gagorem. Cos takiego nie zdarzylo sie nawet w czasie Drugiej Wojny Swiatowej, choc tu jest tez pewna analogia bo wszyscy pamietamy katastrofe lotnicza Naczelnego Wodza, gen. Wladyslawa Sikorskiego w 1943 roku w Gibraltarze. Ale tam zginal tylko Sikorski, caly Sztab Generalny dalej pelnil swe funkcje dowodcze Wojska Polskiego na Zachodzie. 

Jak zwykle to bywa z Polakami, ktorzy maja tendencje do fantazjowania, zaczela sie pojawiac cala masa spekulacji na temat przyczyn katastrofy w Smolensku. Niektore z tych pseudo-teorii domoroslych „expertow” wykraczaja poza wszelkie granice rozsadku. Bredza oni o jakichs strzalach, ktore niby slyszano po katastrofie wysnuwajac z tego natychmiastowy wniosek, ze to Rosjanie jakoby dobijali strzalami zyjace jeszcze ofiary katastrofy. Niektorzy twierdza, ze byly dwa samoloty-blizniaki i na jednym z nich wymordowano wszystkich pasazerow a ten drugi pusty rozbito w Smolensku. Nieprzebrany ogrom idiotyzmu wylewa sie jak fala odbierajaca ludziom rozum. Oczywiscie pojawiaja sie wyssane z palca spekulacje, ze zabici w katastrofie padli ofiara jakiegos spisku. Wiekszosc tych teorii spiskowych twierdzi, ze spisek ten zorganizowaly sluzby specjalne Federacji Rosyjskiej na rozkaz samego Putina.  

Zanalizujemy zatem na zimno fakty jakie znamy, tak aby w rozsadny sposob podejsc do tego tragicznego wydarzenia. Pierwsze pytanie jakie sie nasuwa dotyczy jakosci samolotu jakim latal prezydent badz co badz nie najmniejszego panstwa europejskiego. Byl to wyprodukowany w 1984 roku rosyjski (a wlasciwie jeszcze sowiecki) Tu-154M. Pomimo faktu, ze zmieniono w samolocie cala elektronike w roku 2008, z inzynierskiego punktu widzenia byla to konstrukcja absolutnie przestarzala. Jak wiemy samolot przy uderzeniu rozpadl sie na milion czesci jak pudelko od zapalek. Dla ciekawosci, rosyjski Aeroflot w tym roku wycofal wszystkie samoloty Tu-154 z obslugi pasazerskiej. Dlaczego zatem nie zakupiono dla prezydenta Polski nowszego samolotu np. Boeing 734 czy tez Airbus 320? Czy Polski nie bylo na to stac? W to nie wierze. Oczywiscie jak widac nie jest to wina Rosji tylko zaniedban wladz RP. Nastepna sprawa to lot 10 kwietnia. Czy Prezydent Kaczynski nie mogl poleciec razem z premierem Tuskiem 7 kwietnia na uroczystosci katynskie? Chyba jakos mogli sie dogadac i sadze, ze to wlasnie Kaczynski nie chcial leciec z Tuskiem a nie odwrotnie. Lot razem zaoszczedzil by tez sporo kosztow podrozy. Ale jesli juz tak sie uparli, zalozmy ze obaj, to dlaczego strona polska podjela decyzje o locie akurat na dziadowskie lotnisko w Smolensku, o ktorym bylo wiadomo kazdemu, ze nie ma tam zadnego nowoczesnego wyposazenia elektronicznego naprowadzajacego samoloty ani nawet przyzwoitego oswietlenia? Lotnisko w Smolensku to stare po-sowieckie lotnisko wojskowe otwarte calkiem niedawno dla samolotow pasazerskich. Przeciez mozna bylo zaplanowac podroz prezydenta i jego swity albo na pobliskie lotnisko w Minsku albo nawet do Moskwy i to ostanie dodaloby nawet splendoru calej wyprawie. Oba lotniska sa oddalone ok. 150-200 km od Katynia. Ani z Minska ani z Moskwy  nie bylo problemu zeby wziac limuzyny, autobusy czy nawet pociag z salonkami do Katynia. Ale oczywiscie trzeba bylo zrobic taki plan podrozy od samego poczatku zeby znalezc sie w planowanym czasie w Katyniu. Nie widze tu tez nigdzie winy Rosjan tylko typowe polskie zaniedbanie i nonszalancje w planowaniu tak waznej podrozy.

Nastepna sprawa to proba ladowania na lotnisku. Poza wszelka dyskusja jest fakt, ze  warunki atmosferyczne byly fatalne z powodu gestej mgly. Mgla w tych okolicach moze pojawiac i sie znikac bardzo szybko bo sa to okolice bagienne tak, ze fakt iz nie bylo mgly kilka godzin przed i  po katastrofie niczego tu nie zmienia. Jest takze niezaprzeczalnym faktem, ze wieza kontrolna nakazywala pilotom prezydenckiego samolotu aby nie ladowali w Smolensku tylko lecieli albo do pobliskiego Minska albo troche dalej do Moskwy. Lotnicy nie posluchali tylko zdecydowali sie ladowac. Zgodnie z przepisami lotniczymi ostatnie slowo i decyzja nalezy do kapitana samolotu a nie do kontrolera z wiezy. Gdzie tu zatem wina czy spisek ze strony Rosjan? Niektorzy podaja jako sensacyjna wiadomosc, zdjecia zrobione przez ukrainskiego reportera, pokazujace, ze Rosjanie zmieniaja juz po katastrofie lampy oswietlajace pas startowy lotniska w Smolensku. No i co z tego? Nawet jesli te lampy nie wszystkie dzialaly prawidlowo w czasie proby ladowania polskiego samolotu to kapitan-pilot widzac straszna mgle i na dodatek brak oswietlenia pasa do ladowania, w moim prostym rozumowaniu nie powinien absolutnie podejmowac decyzji ladowania na slepo, majac w dodatku na pokladzie glowe panstwa polskiego, jego zone i kilkudziesieciu przedstawicieli najwyzszych wladz panstwowych. I jaka tu wina Rosjan? Wydaje sie, ze znow gore wziela polska niefrasobliwosc i brak odpowiedzialnosci.  

Ostatnia sprawa to pytanie dlaczego rosyjskie sluzby specjalne mialyby akurat planowac i wykonac zamach na Prezydenta Kaczynskiego i to w tak spektakularny sposob pozorujac katastrofe samolotu z tyloma osobistosciami na pokladzie? Co by im to dalo?

Po pierwsze olbrzymia mase klopotow co zreszta teraz widac. Po drugie, po co bylo fizycznie usuwac Kaczynskiego kiedy jego kariera polityczna dobiegala i tak konca? Poparcie dla Lecha Kaczynskiego przed jego tragiczna smiercia jako kandydata na prezydenta w zaplanowanych wyborach bylo w granicach 15-20%. Kiedy jeszcze Donald Tusk byl planowany przez PO jako kandydat to poparcie dla niego bylo ok. 70%. Nawet zakladajac, ze po wycofwaniu sie Tuska z kandydatury tylko czesc jego poparcia splynela by na Bronislawa Komorowskiego, to mial on i tak jak to sie mowi w cuglach przynajmniej 50% poparcia. Czy ktos to lubi czy nie, Lech Kaczynski nie mial szans aby wybrano go prezydentem na druga kadencje. Po trzecie, wedlug Konstytucji Prezydent RP nie ma zbyt wielkich uprawnien. Jest to glownie funkcja reprezentacyjna. W praktyce, moze on wetowac ustawy Sejmowe, ktore i tak wtedy wracaja do Sejmu na ponowne glosowanie i moze nie podpisac traktatow miedzynarodowych, ktore mu sie nie podobaja. Akurat Kaczynski podpisal Traktat Lizbonski, i nie chodzi tu nawet o sam fakt podpisania bo w koncu Polska jest czescia Uni Europejskiej, ale o to, ze nie zagwarantowal przed podpisaniem specjalnych klauzul wymagajacych nadrzednosc praw Rzeczypospolitej nad prawami Uni Europejskiej, jesli zachodzi sytuacja konfliktowa. Zrobila tak Rzesza Niemiecka i o ile dobrze pamietam Irlandia. Oddajac czesc osobie zmarlej, nalezy jednak uczciwie podkreslic, ze za swojej prezydencji Lech Kaczynski popelnil takze szereg innych bledow, ktore nie czynia go kandydatem na pochowek na Wawelu. Udzielil zgody i popieral wyslanie polskich zolnierzy na zupelnie kretynska wojne do Afganistanu, ktora tylko drenuje polskie finanse a przynosi zerowe korzysci dla kraju. Tak dla ciekawosci, zgodnie z Katechizmem Kosciola Katolickiego zaden katolik nie powienien popierac wojny w Afganistanie bo nie jest to wojna sprawiedliwa czyli wojna obronna a tylko taka jest sprawiedliwa, tylko bezwstydna agresja amerykanska na bezzbronny kraj czyli wojna niesprawiedliwa. Kaczynski popieral tzw. „pomaranczowa rewolucje”, ktora wyniosla nieudacznika Juszczenke na prezydenta Ukrainy. Juszczenko mu sie tak odplacil, ze przed koncem swojej nieslawnej kadencji, przyznal tytul bohatera narodowego Ukrainy zwyklemu bandycie z UPA, Stefanowi Banderze. Byl to policzek dla Polski i tych Polakow, ktorych rodziny zostaly wymordowane na kresach przez bandytow z UPA. Na szczescie, nowy prezydent Ukrainy, Janukowicz, cofnal ta decyzje. Kaczynski popieral prezydenta Gruzji Sakaszwiliego pomimo oczywistych faktow, ze to Gruzja wywolala wojne z Rosja, atakujac jako pierwsza stolice Poludniowej Osseti, Tchinkvali. Klamstwo to jest zreszta rozpowszechniane w polskiej telewizji gdzie jak nakrecone katarynki powtarzaja o „ataku Rosji na Gruzje”. Kaczynski jako prezydent slusznie podkreslal znaczenie zbrodni katynskiej dla najnowszej historii Polski ale kompletnie ignorowal zbrodnie bandytow z UPA na Wolyniu gdzie wymordowano ok. 200 tys. Polakow w tym dzieci. Znane jest tez jego bezkrytyczne poparcie dla Izraela a takze nieodwzajemniona milosc do Stanow Zjednoczonych i naciski na nie o zainstalowanie w Polsce tzw. tarczy antyrakietowej, ktora tyle jest Polsce potrzebna jak dziura w starym bucie. Te powazne bledy polityczne w moich oczach nie upowazniaja do pochowku na Wawelu. Ale z drugiej strony jak juz ktos pochopnie tak postanowil to nie wypada teraz organizowac przeciwko temu demonstracji.   

Na zakonczenie, radze wszyskim sluchaczom zachowac zdrowy rozsadek i zimna krew, nie czytac roznych spekulatywnych czy wrecz kompletnie bzdurnych teorii spiskowych rozsylanych po internecie i starac sie samemu oceniac sytuacje. Poczekajmy co nam przyniosa wyniki sledztwa w sprawie tej strasznej katastrofy. I miejmy tez na uwadze, ze polscy i rosyjscy prokuratorzy oraz cala masa specjalistow po obu stronach, ktorzy pracuja nad uzyskaniem dowodow w tej sprawie, nie sa oszustami czy tez sa przekupieni przez jakies nieznane sily. Mowiac po prostu nie dajmy sie zwariowac.

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do uslyszenia.

Waterloo, 24 kwiecien 2010  

 


 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (79)(28-3-10)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w felietonie „Widziane Prawym Okiem”.

Jak zwykle to bywa przed Swietami Wielkiejnocy lewicowe media kanadyjskie serwuja wszystkim katolikom historie, ktore maja nam obrzydzic Kosciol Katolicki a z nim wlasnie to swieto. Od kilku dni telewizja kanadyjska CBC i CTV serwuje historie o amerykanskim ksiedzu Lawrence Murphy, z Milwaukee w stanie Wisconsin, ktory od roku 1950 do okolo 1975 mial molestowac seksualnie nieletnich chlopcow w szkole dla gluchoniemych w Milwaukee. 30 lat temu ten ksiadz z Wisconsin, jak jego grzeszne sprawki sie wydaly, zostal przez swego biskupa diecezjalnego przeniesiony na jakies odludzie i odciety od wszelkich kontaktow z malymi chlopcami. Ksiadz umarl w roku 1998 i wlasciwie sprawa sie na tym zamknela.  

Sprawa jako taka nie byla by zbytnia sensacja ale amerykanski dziennik The New York Times wlasnie w ostatnich dniach przed Palmowa Niedziela i nadchodzacymi swietami Wielkejnocy, wygrzebal jakis dokumenty w Watykanie, ze o grzesznych postepkach tego ksiedza mial niby wiedziec owczesny kardynal Ratzinger a dzisiejszy papiez Benedykt XVI i wogole na to nie zareagowal a powinien wedlug kanadyjskiej telewizji natychmiast tego ksiedza pozbawic swiecen kaplanskich. I tu zaczyna sie przyslowiowe „bicie piany”. Niby jakies dokumenty sa ale telewizja migawkowo pokazuje stos zadrukowanych kartek, niewiadomego pochodzenia, ze to niby te dokumenty. Odbywa sie jakis wywiad z gluchoniemym starszym mezczyzna o siwych wlosach, ktory ze lzami w oczach sobie przypomina jak to byl strasznie „abuzowany” przez tego ksiedza prawie 50 lat temu. Jakas korespondentka telewizji CBC donosi grobowym glosem z Rzymu w jakich to strasznych tarapatach nagle znalazl sie Kosciol Katolicki a najwiekszy problem ma jego glowa czyli papiez Benedykt XVI, bo jako kardynal Ratzinger i szef Kongregacji do Spraw Wiary wiedzial „a nie powiedzial” czyli jak by chciala telewizja, nie pozbawil swiecen kaplanskich tegoz ksiedza z Wisconsin. Watykanski dziennik L'Osservatore Romano zaraz po tych tzw. “rewelacjach” opublikowanych w The New York Times, publikuje edytorial w ktorym oskarza media o konspiracje w celu obrzucenia blotem papieza Benedykta XVI. I rzeczywiscie trudno to inaczej nazwac niz obrzucanie blotem bo jak do tej pory te cale bzdurne “rewelacje” nie sa poparte zadnym konkretnym dowodem, ze rzeczywiscie owczesny kardynal Ratzinger mial o tej sprawie jakiekolwiek pojecie. Interesujace jest tez to, ze amerykanski ksiadz Lawrence Murphy nigdy nie zostal skazany prawomocnym wyrokiem przez sad amerykanski za molestowanie nieletnich.  

„Uderz w stol a nozyce sie odezwa” jak mowi stare przyslowie i rzeczywiscie zaraz po tej pierwszej aferze, grupa wychowankow szkoly dla dzieci gluchoniemych w Veronie przypomina sobie po uplywie 50 czy 30 lat, ze byla molestowana a nawet bita przez ksiezy, zakonnikow i pracownikow cywilnych w latach 1950-1980. W nastepnej kolejnosci pojawia sie kolejna niby „sensacja”, ze kiedy arcybiskup Ratzinger by arcybiskupem Monachium w 1980 roku to mial jakoby zadecydowac, ze ksiadz Peter Hullermann, ktory molestowal chlopcow zostal przeniesiony do diecezji Monachium na terapie niby za jego zgoda. Ten ksiadz zostal pozniej z powrotem przywrocony do pracy duszpasterskiej za co pelna odpowiedzialnosc w wywiadzie dla prasy wzial na siebie biskup Gerhard Gruber owczesny zastepca arcybiskupa Ratzingera na decezje Monachijska. Tym niemniej The New York Times nie daje za wygrana i pisze, ze nalezy domniemywac, iz arcybiskup Ratzinger wiedzial o decyzji swego zastepcy. Oczywiscie domniemywac mozna wiele rzeczy ale jak sie nie ma konkretnych dowodow na nic to po co rozglaszac te “pseudo-rewelacje” przed samymi Swietami Wielkiejnocy? Te wszystkie wydarzenia mialy miejsce od 30 do 50 lat temu i jakos pies z kulawa noga sie tym nie interesowal przez tyle lat az nagle znalazl sie sensacyjny temat jaki ten Kosciol Katolicki jest zdegenerowany tuz przed Swietami Wielkanocnymi.         

Swoja droga jak sie popatrzy na problem molestowania nieletnich chlopcow w Kosciele Katolickim i innych kosciolach chrzescijanskich, bo zdarzalo sie to i anglikanom, ewangielikom czy baptystom, to zadziwia stosunek opini publicznej i srodkow masowego przekazu do zjawiska biorac pod uwage fakt, ze osoby, ktore staraja sie nawiazac stosunki seksualne z nieletnimi chlopcami to sa po prostu homoseksualisci czyli po polsku pederasci. Od roku mniej wiecej 1974 homoseksualizm przestal byc okreslany w psychiatrii jako choroba i bardzo szybko stal sie propagowanym przez srodki masowego przekazu stylem zycia. Ba, od wrzesnia tego roku wchodzi w zycie przymusowy program wychowania seksualnego we wszystkich szkolach podstawowych i srednich w Ontario, w ktorym juz od trzeciej klasy podstawowki uczniowie beda poznawac rozne orientacje seksualne w tym homoseksualizm. W klasach wyzszych beda sie dowiadywac, ze nie ma nic nienormalnego w posiadaniu dwoch „tatusiow” albo dwie „mamusie”. I wszystko jest dozwolone. Interesujace jest to, ze ten program ma tez obowiazywac szkoly katolickie. Wcale sie temu nie dziwie, bo jak dwadziescia kilka lat temu szkoly katolickie przeszly na finansowanie panstwowe, bo rodzice nie chcieli placic za katolicka edukacje swoich dzieci, to teraz musza tez wypelniac dyrektywy rzadowego Ministerstwa Oswiaty prowincji Ontario. Szczegoly mozna znalezc w artykule „ Tego ucza w szkolach” w ostanim wydaniu tygodnika „Goniec”.

Ale wracajac do glownej mysli, to jesli homoseksualizm nie jest juz zboczeniem jak byl przed 30 laty i nalezy go propagowac i chronic prawem, to przeciez molestowanie seksualne nieletnich chlopcow jest w swej naturze psychologicznej czy psychiatrycznej czynem homoseksualnym. Czyli jesli sie te zachowania propaguje to czemu sie pozniej dziwic, ze zdarzaja sie tacy ludzie takze wsrod kleru wszelkich wyznan.

Na zakonczenie chcialbym zareklamowac radiosluchaczom ksiazke pod tytulem „Polish orphans of Tengeru-The Dramatic Story of Their Long Journey to Canada 1941-49”. Ksiazka opowiada o losach grupy dzieci deportowanych z rodzicami przez Sowietow w latach 1940-41, a ktorych rodzice zmarli na nieludzkiej ziemi sowieckiej a one osierocone dostaly sie z Armia Andersa przez Iran do Afryki do Tanganiki (obecnej Tanzanii) do obozu w Tengeru a pozniej zawitaly do Kanady. Ksiazka jest napisana przez Lynne Taylor, profesor historii na Uniwersytecie w Waterloo. Mozna ja nabyc w ksiegarni uniwersyteckiej. Starsi przedstawiciele Poloni napewno znajda tam niektore znajome nazwiska.

Zycze wszystkim radiosluchaczom szczesliwych Swiat Wielkiejnocy.   

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do uslyszenia.

Waterloo, 27 marzec 2010       

 

 
 
 

 
 
 
WIDZIANE PRAWYM OKIEM (78)(28-2-10)
Robert A. Varin
Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w felietonie „Widziane Prawym Okiem.
Historia jest wielkim nauczycielem dla tych, ktorzy chca sie czegos nauczyc. W doskonalym artykule „Spending America Into Ruin” z 9 lutego (http://lewrockwell.com/margolis/margolis179.html) publicysta Eric Margolis, pokazuje do czego doprowadza Stany Zjednoczone  niekontrolowane wydatki rzadu prezydenta Baracka Obamy. Jedna z waznych lekcji jakie daje nam historia jest to, ze nie wolno dawac politykom wolnej reki w wydawaniu pieniedzy na wojny, awantunicza polityke zagraniczna i zbrojenia. Byly Zwiazek Sowiecki upadl gospodarczo bo wytwarzal za duzo czolgow nieustannie sie zbrojac. W tym samym kierunku szybko podazaja Stany Zjednoczone.
Pod szczytnymi haslami uzdrowienia gospodarki Stanow Zjednoczonych prezydent Obama przedstawil Kongresowi rekordowy tegoroczny budzet na sume 3.8 tryliona dolarow amerykanskich. Eric Margolis porownuje to do podawania kolejnej silnej dawki narkotykow uzaleznionemu pacjentowi. A ten narkotyk nazywa sie: zadluzenie. Tegoroczny deficyt budzetowy Waszyngtonu bedzie rowny 1.6 tryliona dolarow amerykanskich. Wiekszosc pieniedzy na pokrycie tego dlugu bedzie pozyczona od Chin i Japoni, ktorym Stany Zjednoczone sa juz winne 1.5 tryliona dolarow. Obsluga tego zadluzenia bedzie kosztowac Stany Zjednoczone 250 miliardow dolarow. Eric Margolis daje doskonaly przyklad dla zrozumienia, co to jest suma 1 tryliona dolarow. Prosze sobie wyobrazic, ze aby osiagnac 1 trylion dolarow ktos musialby wydawac 1 milion dolarow dziennie od poczatku zalozenia miasta Rzym az do dnia dzisiejszego czyli przez 2,738 lat! Rzecz nie do ogarniecia ludzkim umyslem.
Prezydent Obama proponuje budzet wojskowy na ten rok w wysokosci 1 tryliona dolarow, w ktorym na wydatki Pentagonu przeznaczono 880 miliardow dolarow. Do tego dochodza wydatki na tajne programy wojskowe, wydatki na pomoc wojskowa dla roznych krajow w tym Izraela, Pakistanu i Egiptu, wydatki na 225 tysiecy tzw. „kontraktorow” czyli hordy najemnikow i pracownikow amerykanskich baz wojskowych i wydatki na weteranow roznych wojen. 75 miliardow dolarow, czyli suma 2.5 raza wieksza niz caly budzet wojskowy Francji, zostanie wydana na utrzymanie 16 kiepsko funkcjonujacych agencji wywiadowczych zatrudniajacych 200,000 pracownikow, ktorzy tylko sobie wzajemnie wchodza w droge.
Wojny w Iraku i Afganistanie, ktore do tej pory juz kosztowaly 1 trylion dolarow, w tym roku pochlona od 200 do 250 miliardow dolarow. Dodatkowe 30,000 zolnierzy poslanych przez Obame do Afganistanu w tym roku kosztowac bedzie 33 miliardy dolarow, czyli wiecej niz budzet wojskowy Niemiec.
Jak podkresla Eric Margolis, Ameryka stala sie „chorym czlowiekiem swiata zachodniego”, z ulomna ekonomia podobna do tej jaka mialo byle Imperium Otomanskie, ktorego brak kontroli nad finansami byl legendarny. Pentagon wydaje teraz polowe wszystkich wydatkow wojskowych calego swiata. Wydatki wojskowe Chin i Rosji to tylko marne 10% wydatkow Stanow Zjednoczonych. W 50 krajach swiata Stany Zjednoczone utrzymuja 750 baz wojskowych z setkami tysiecy zolnierzy amerykanskich stacjonujacyh w tych bazach.     
Podobnie jak to robil jego poprzednik George Bush, prezydent Obama placi za prowadzone wojny poprzez tzw. „supplemental authorizations” czyli po prostu zaciaganie kredytu. Czyli teraz prowadzimy wojne a placic beda kolejne pokolenia Amerykanow. Taki sposob placenia za prowadzone wojny usypia czujnosc spoleczenstwa bo tak naprawde przecietny obywatel amerykanski nie odczuwa bezposrednio na swojej skorze wydatkow wojennych panstwa. Wydatki te powinny byc finansowane w uczciwy sposob czyli z podatkow. Gdyby tak bylo amerykanskie wojny skonczyly by sie bardzo szybko pod presja podatnikow. Ameryka jest na prostej drodze do kompletnej ruiny finansowej. Amerykanska ekonomia jest kanibalizowana przez narastajacy dlug panstwowy. Imperium sowieckie upadlo wlasnie w taki sposob i na tej rowni pochylej znajduja sie Stany Zjednoczone. Amerykanski prezydent Obama albo nie jest w stanie kontrolowac rozbuchanego kompleksu militarnego albo jest przez ten kompleks kupiony i siedzi u nich w kieszeni. 
My zyjacy w Kanadzie powinnismy tez pamietac, ze nie jest to tylko problem amerykanski. Zalamanie ekonomiczne Stanow Zjednoczonych odbije sie tez dotkliwie na gospodarce Kanady czyli na kieszeni kazdego z nas.     
Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do uslyszenia.
Waterloo, 27 luty 2010       
 

 

 


 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (77)(24-1-10)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w felietonie „Widziane Prawym Okiem.

Jak opisywalem w ostatnim felietonie pomimo tego, ze nieudany atak terrorystyczny na samolot lecacy w pierwszy dzien swiat do Detroit byl wynikiem kompletnego zalamania sie wszystkich sluzb bezpieczenstwa Stanow Zjednoczonych to efekt odczuja na wlasnej skorze wszyscy pasazerowie korzystajcy z lotnisk. Wladze kanadyjskie wykonuja bez szemrania co im kaze robic administracja USA i juz wprowadzily od srody na lotnisku Pearsona pierwszy tzw. skaner, ktory pozwala na ogladanie kazdego na tzw. „golasa”. Skaner dzialajacy na zasadzie milimetrowych fal magnetycznych, ktore przechodza przez ubranie, pozwala widziec bardzo wyrazny obraz nagiego ciala ogladanego. Takich skanerow ma byc 44 na wszystkich wiekszych lotniskach kanadyjskich. Zgroza mnie ogarnela kiedy przeczytalem, ze ponad 70% zapytanych kanadyjczykow nie mialo nic przeciwko ogladaniu siebie nago przez jakiegos faceta, a moze kobiete siedzaca gdzies tam w zamknietym pomieszczeniu. Przeciez ogladanie kogos golego to zlamanie podstawowego prawa do prywatnosci i do niebycia przez nikogo inwigilowanym. Przeciez dokladna inwigilacje obywateli, innymi co prawda metodami, stosowano w systemie komunistycznym, a tu sie wszyscy tak latwo na to zgadzaja. W Europie przygotowuja ustawa, ktora ma niby zabronic ogladac przez skaner lotniskowy pasazerow ponizej 18 roku zycia ale na razie nie slyszalem zeby takowa ustawa byla dyskutowana w Kanadzie. Przeciez jest calkiem prawdopodobne, ze jacys zboczency beda sie celowo zaciagac sie do sluzby lotniskowej aby sie masturbowac ogladajac gole obrazki dzieci, kobiet i mezczyzn na ekranie telewizora, siedzac w tej swojej dziurze na lotnisku. Oglupienie mas ludzkich jest kompletne. Nie mowic juz o tym ile pieniedzy z kieszeni podatnika pojdzie na zakup skanerow i zatrudnienie hordy nowych ochroniarzy lotniskowych. Wszystko po to kiedy prawdopodobienstwo jakiegos zamachu terrorystycznego jest praktycznie rowne zeru jesli tylko normalna kontrola paszportowa i biletowa na lotniskach bedzie wypelniana w sposob prawidlowy. Nie mowie tu o celowej prowokacji takiej jaka mogla zaistniec w przypadku opisywanym przeze mnie w ostatnim felietonie, bo do tej pory nikt nie przedstawil zadnych tasm nakreconych na lotnisku w Amsterdamie, ktore by zaprzeczyly zeznaniom naocznych swiadkow, ze niedoszly terrorysta  Umar Farouk Abdul Mutallab zostal przeprowadzony przez kontrole paszportowa przez towarzyszacego mu starszego mezczyzne.

Zamiast wywalac garsciami pieniadze podatnika na rozne pseudo-srodki bezpieczenstwa, ktore i tak niewiele pomoga w zwiekszeniu naszego bezpieczenstwa, czlowiek powinien sie zastanowic dlaczego ktos chce wysadzac w powietrze samoloty czy stosowac inne srodki terroru, glownie wymierzone w Stany Zjednoczone. Na pytanie to odpowiada Sheldon Richman w interesujacym felietonie ktory mozna znalezc na www.fff.org. Podsumowuje to w tych slowach: „ As long as the US government persuses its imperial program of invasion, regime change, occupation, and sponsorship of corrupt governments in the Muslim world, Americans will be targets for avengers”. „Tak dlugo jak rzad Stanow Zjednoczonych prowadzi imperialny program inwazji, zmian rezimow rzadzacych, okupacji i sponsorowania skorumpowanych rzadow w krajach muzulmanskich to Amerykanie zawsze beda celem dla mscicieli”. Sheldon Richman dodaje, ze zadne srodki bezpieczenstwa tego bezpieczenstwa nie zapewnia bo jesli naprawde dobrze przeszkolony terrorysta, a nie amator, bedzie chcial wykonac zadanie to zadne srodki nie pomoga. Terroryzm jako bron biednych ludzi bedzie zawsze tani, elastyczny i jeden krok do przodu przed nie majaca pojecia co robic machina administracyjna. Richman podkresla, ze Al Qaida to nie zadna organizacja ale idea i niekonczacy sie zbior taktyki walki. Jak sie ja wypleni w Afganistanie to sie pojawi w Pakistanie, Jemenie czy New Jersey. Rzad Stanow Zjednoczonych wyglada jak wielki, niezgrabny i glupi gigant starajacy sie zlapac dokuczliwa i cwana myszke. Przewaga terrorystow lezy w fakcie, ze wszystkie biurokracje sa instytucjonalnie glupie a przykladem tego jest wlasnie ten niedoszly terrorysta z pierwszego dnia swiat, dzieciak z Nigerii, ktorego nie byla w stanie zlapac cala olbrzymia machina bezpieczenstwa Stanow Zjednoczonych, kosztujaca miliardy dolarow, chociaz miala ona wszelkie ku temu potrzebne informacje, nawet od jego wlasnego ojca. Jaka jest rada na to abysmy zyli w bezpieczenstwie? Richman konkluduje, ze bardzo prosta. Niech wojska amerykanskie wracaja do swego kraju zamiast prowadzic imperialne awantury w roznych zakatkach swiata.

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do uslyszenia.

Waterloo, 23 styczen 2010

 

 


 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (76)(3-1-10)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w pierwszym felietonie „Widziane Prawym Okiem” w Nowym Roku 2010.

System komunistyczny w celu utrzymania narodow ujarzmionych w niewiedzy a przez to posluszenstwie wobec wladzy, poslugiwal sie metoda przekazywania przez media polprawd czyli czesciowa dezinformacja. Metoda ta byla o tyle skuteczna, ze na pierwszy rzut oka przekazywana informacja wydawala sie w miare wiarygodna poniewaz byly w niej elementy prawdziwe. Dopiero ci, ktorzy mieli jakis dostep do wiadomosci z Zachodu np. sluchajac Radia Wolna Europa, mogli zobaczyc, ze komunisci zatajali pewne istotne szczegoly przekazywanej informacji, ktore jesli zostalyby ujawnione, zmienilyby zupelnie interpretacje tej informacji. Wszyscy zyjacy w epoce panowania komunizmu w Polsce i innych krajach tego obozu, tesknili za “czysta prawda” podawana przez media na Zachodzie wierzac, ze po upadku komunizmu w kazdym kraju obywatelom bedzie serwowana tylko czysta prawda.

Jak zwykle wiekszosc marzen jest tylko uluda i tak tez sie stalo w 20 lat po upadku komunizmu z marzeniami o przekazywaniu przez rzadzacych prawdy. Niespostrzezenie dla nas, rzady tzw. “demokracji zachodnich“, przejely dawny komunistyczny sposob przekazywania informacji, tak zeby niby cos przekazac ale nie do konca. Oglupia sie w ten sposob spoleczenstwa, np. siejac w nich psychoze zbiorowego strachu, ktore w ten sposob staja sie latwe do manipulownia. Dziennikarze z wiekszosci mediow, a szczegolnie z telewizji, stali sie na tyle leniwi, w takim stopniu, ze korzystaja ze wspolnej oficjalnie podanej puli informacyjnej nie zadajac sobie trudu doglebnego zbadania sprawy. Na szczescie istnieja jeszcze zrodla informacji glownie na internecie gdzie mozna znalezc duzo wiecej szczegolow niz te oficjalnie oglaszane. Typowym  przykladem takiej propagandy oglupiania stala sie sprawa terrorysty, ktory bomba zaszyta w majtkach mial wysadzic w powietrze samolot lecacy lotem 253 z Amsterdamu to Detroit w pierwszy dzien Swiat Bozego Narodzenia. Pociagnelo to za soba takie skutki, ze zwiekszono tzw. srodki bezpieczenstwa na lotniskach, niby w celu obrony pasazerow przed enigmatycznymi terrorystami, ktore oczywiscie utrudnily zycie tysiacom zwyklych pasazerow. W sobote, 2 stycznia kiedy pisze ten felieton, prezydent USA Obama wyglosil, jak to on zwykle robi, napuszona mowe, w ktorej dowodzil, ze zlapany niedoszly terrorysta Umar Farouk Abdul Mutallab, z pochodzenia Nigeryjczyk, to wspolpracownik organizacji zwanej “Al-Kaida na Polwyspie Arabskim” (Al  Qaeda on the Arabian Peninsula), ktora niby dziala w Yemenie. I jak to on, wielki prezydent Obama, wszystko zrobi, zeby usprawnic wykrywanie terrorystow przez wszystkie agencje bezpieczenstwa Stanow Zjednoczonych i rozne takie tam duperele.

A jakie sa prawdziwe szczegoly tej historii z lotem 253 z Amsterdamu i niedoszlym terrorysta? Umar Farouk Abdul Mutallab, ktory wszedl na poklad samolotu w Amsterdamie, 25 grudnia, ma lat 23 i jest synem bardzo bogatego bankiera z Nigerii, Dr. Umara Mutallab, bylego ministra ekonomii w rzadzie Nigerii. Jego syn Umar Farouk uczeszczal do najlepszych szkol w Londynie ale z jego “blogow” zamieszczonych na internecie wylania sie postac bardzo osamotnionego mlodego czlowieka, bez zadnych przyjaciol. W Yemenie Umar Farouk Abdul Mutallab przebywal w sierpniu i wrzesniu 2009 roku uczac sie arabskiego, majac oficjalna wize wazna do 21 wrzesnia 2009 roku. Pobyt swoj przedluzyl nielegalnie az do pierwszego tygodnia grudnia 2009 kiedy wylecial z Yemenu do Lagos w Nigerii. Wedlug przepisow Yemenu wladze imigracyjne na lotnisku nie powinny pozwolic aby Mutallab mogl swobodnie opuscic Yemen z wiza, ktora dawno wygasla. A zatem pytanie kto mu w tym pomogl? Napewno nie “Al-Kaida na Polwyspie Arabskim” poniewaz nie kontroluje ona lotnisk w Yemenie a nawet nie wiadomo czy w ogole taka organizacja istnieje, wbrew glupstwom jakie opowiada swiatu prezydent Obama. Kolejny interesujacy element calej tej lamiglowki, to fakt, ze mniej wiecej miesiac przed zamachem na samolot, ojciec niedoszlego terrorysty poinformowal ambasade amerykanska w Nigerii i CIA, ze jego syn moze byc niebezpieczny z racji wyglaszonych grozb skierowanych przeciwko Stanom Zjednoczonym jako odwet za wojny ze swiatem muzulmanskim prowadzone przez USA. CIA umiescila nazwisko Mutallaba w bazie danych osob zagrazajacych bezpieczenstwu USA ale nie umiescila go na liscie tych, ktorzy nie moga latac samolotami, tzw. “no fly list”. Pytanie dlaczego?

Ale najciekawsza historia zaczyna sie w Amsterdamie. Otoz lotem 253 podrozowalo malzenstwo Kurt i Lori Haskell, ktorzy sa adwokatami z miasta Taylor w stanie Michigan. Po wydarzeniach na pokladzie samolotu, przedstawili oni wywiad w prasie, ktory daje wszystkim duzo do myslenia. Otoz zgodnie z ich opowiadaniem, Umar Farouk Abdul Mutallab przyszedl na lotnisko w Amsterdamie nie sam ale w towarzystwie jakiegos elegancko ubranego mezczyzny, wygladajacego na Hindusa, w wieku okolo lat 50. Mezczyzna ten razem z Mutallabem podeszli do urzednika wydajacego bilety i ten starszy mezczyzna powiedzial do niego, ze pasazer ktory jest z nim (Mutallab) nie ma paszportu bo jest uciekinierem z Sudanu ale chce zeby mu urzednik wydal bilet do Detroit. Oczywiscie urzednik sie nie zgodzil wydac biletu bez okazania paszportu i kazal im isc do swojego menadzera. W czasie tej konwersacji Mutallab nie powiedzial ani jednego slowa. Obaj poszli do pokoju menadzera i malzenstwo Haskell ich nie widzialo, az do wejscia na poklad samolotu.  Po wejsciu do samolotu malzenstwo Haskell zajelo swoje miejsca i kiedy doszlo do zapalenia sie ladunku wybuchowego w spodniach Mutallaba, rozpoznali oni, ze to byl wlasnie ten mlody czlowiek bez paszportu, ktoremu towarzyszyl ten starszy mezczyzna, ale ktorego nie bylo w samolocie. Po wyladowaniu w Detroit i aresztowaniu niedoszlego zamachowca, Abdulla Mutallab, wszyscy pasazerowie lotu 253 zostali ewakuowani w czesci na odbior bagazu gdzie agenci bezpieczenstwa wprowadzili psy, ktore wachaly bagaz podreczny pasazerow. Jak stwierdza malzenswo Haskell psy wywachaly cos w bagazu ok. 30-letniego mezczyzny pochodzenia najprawdopodobniej hinduskiego, ktory zostal natychmiast skuty kajdankami i wyprowadzony przez agentow.

Zeby cala sprawa stala sie jeszcze bardziej tajemnicza, 29 grudnia 2009 agenci FBI zlozyli wizyte malzenstwu Haskell i oboje przesluchali. 30 grudnia 2009 roku wladze holenderskie wydaly oswiadczenie, ze Umar Farouk Abdul Mutallab mial wazny paszport nigeryjski z wazna wiza amerykanska. Rzecznik wladz celnych w Detroit i FBI najpierw zaprzeczyl, ze jakikolwiek inny mezczyzna poza Abdul Mutallabem byl aresztowany na lotnisku w Detroit a pozniej zmienil wersje na taka, ze owszem zatrzymano jakiegos mezczyzne ale byl to pasazer, ktory byl z innego samolotu. Oczywiscie tlumaczenie takie nie ma sensu poniewaz zgodnie z wersja wydarzen Kurta Haskella, pasazerowie lotu 253 byli przez ponad 1 godzine pilnowani przez agentow FBI w pomieszczeniu odbioru bagazu i nie bylo mowy zeby ktokolwiek z innego samolotu mogl sie tam znalezc. Do dzisiaj wladze holenderskie nie udostepnily publicznie filmu z kamery jaka znajdowala sie w obszarze odprawy pasazerow na lotnisku w Amsterdamie aby zaprzeczyc lub poprzec wersje opowiedziana przez malzenstwo Haskell.

Na zakonczenie nalezy zadac sobie pytanie z czym mamy do czynienia w calej tej historii?  Czy jest to kompletne zaniedbanie zasad bezpieczenstwa przez sluzby powolane do zapewnienia tego bezpieczenstwa w Stanach Zjednoczonych i Holandii? Czy moze jest to ukartowana prowokacja przeprowadzona przez nieznane narazie sluzby wywiadowcze w celu zastraszenia spoleczenstw zachodnich i uzasadnienia dalszych wojen USA w Iraku, Afganistanie a za niedlugo w Yemenie czy Iranie? Niezaleznie od odpowiedzi te nowe zostrzenia bezpieczenstwa na lotniskach zdaja sie psu na bude i sluza tylko do robienia z normalnych ludzi stada zastraszonych i poslusznych baranow. 

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin.

Do uslyszenia.

 

 

 


 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (75)(22-11-09)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w kolejnym felietonie „Widziane Prawym Okiem”.

Dzisiejszy felieton kontynuje moje obserwacje z podrozy do Jalty na krancach polwyspu krymskiego. Nasz hotel byl polozony bardzo blisko morza w dosc sporej odleglosci od samego miasta Jalta. Miasto lezy znacznie powyzej na zboczach gory. Aby dostac sie do miasta mozna bylo albo isc piechota, szosa ktora wiodla serpentynami po zboczu gory albo po prostu wziac taksowke z pod hotelu, ktora za 30 hrywni dowozila bezposrednio do samego centrum miasta Jalta. Wybralismy taksowke, bo chodzenie piechota po gorach przy 30 stopniowym upale, okolo 1 godziny, a tyle by zajelo przejscie, nie nalezy do najprzyjemniejszych rozrywek. Taksowka zajelo to ok. 20 minut i bylismy na miejscu. Musze tu wtracic uwage na temat taksowek w Jalcie, z ktorych wiele to stare samochody „Lada”, ktore co poniektorzy pamietaja jeszcze z Polski a podobne sa z ksztaltu do znanego wszystkim Fiata 125. Jest to rzecz niesamowita bo maja chyba po 30 lat ale dalej jezdza, rzezac steranymi silnikami i skrzyniami biegow pod gore i z gory, wozac turystow do okolicznych hoteli. Sa tez nowe taksowki, nawet najnowsze amerykanskie Chevrolety, ale cos mi sie widzi, ze te nowe sie rozpadna a te stare „Lady” beda dalej jezdzic. W Polsce juz sie takich starych samochodow jak „Lada” czy Fiat 125 dawno nie widzi, przynajmniej w miejscowosciach wczasowych.

Centrum Jalty jest praktycznie niezmienione od wieku XIX. Stare domy, pamietajace carskie czasy, waskie uliczki gdzie miniecie sie dwoch samochodow jest prawie niemozliwe. Wszystkie glowne place obstawione straganami, gdzie starsze „babuszki” jak i zupelnie mlode sprzedawczynie handluja czym sie da, od owocow i warzyw po roznego rodzaju pamiatki dla turystow.W przeliczeniu kanadyjskiego dolara na hrywnie warzywa i owoce kosztuja w granicach 1 dolara za kilogram. Odrazu zrobilismy wieksze zakupy bo smak winogron i melonow dojrzewajacych w pelnym sloncu Krymu jest nieporownywalny do tego co jemy tutaj w Kanadzie, sztucznie dojrzewane chemia. Jednym z bardzo popularnych napojow to kwas chlebowy, ktory sprzedawany jest na ulicy z duzych konew. Mnie osobiscie bardzo smakowal.

Zwiedzajac miasto doszlismy do centralnego placu Jalty, niedaleko portu. I tu myslalem, ze padne z wrazenia. Otoz na samym srodku tego centralnego placu stoi olbrzymi pomnik Lenina! Lenin stoi na cokole, a jego lysa glowa z brazu zwrocona jest ku morzu. Obecnosc tego pomnika pokazuje mentalnosc Ukraincow, ktorym ten pomnik zupelnie jak widac nie przeszkadza. Znow porownanie do Polski gdzie juz zadnego pomnika Lenina ani innego z epoki bolszewickiej dawno nie ma bo je ludzie porozwalali. A tamci dalej to badziewie trzymaja.

Glownym punktem naszego pobytu byla wycieczka z przewodnikiem do palacu w Livadii, gdzie podpisano slawetny Uklad Jaltanski, ktory ostatecznie oddal Polske we wladanie Stalinowi i Zwiazkowi Sowieckiemu na nastepne 45 lat. Livadia zostala zalozona przez ok 3,000 zolnierzy-Grekow, ktorzy w latach 1820-1830 walczyli wspolnie z Rosja a takze Francja i Anglia o wyzwolenie Grecji spod panowania tureckiego. Car Mikolaj I nadal im te tereny na osiedlenie, w zamian za sformowanie batalionow obrony wybrzeza broniacych tej czesci Imperium Rosyjskiego przed Turkami. Okolo roku 1860 car Aleksander II zbudowal tam swoj pierwszy palac, bedacy jego letnia siedziba. W roku 1910 palac zostal kompletnie przebudowny w stylu wloskiego renesansu i znacznie powiekszony przez cara Mikolaja II. Los nie dal carowi ani jego rodzinie nacieszyc sie ta letnia rezydencja bo car i jego rodzina odwiedzili ten palac zaledwie 4 razy az do wybuchu I wojny swiatowej. Wszyscy zostali bestialsko zamordowani w 1918 r. przez bolszewikow o czym napisze w kolejnym felietonie.

Sam palac jest bardzo ladny, i w owym czasie byl wyposazony w najnowoczesniejsze zdobycze techniki jak lazienki z biezaca woda goraca i zimna, telefony a nawet elektryczna winde osobowa. W czasie rewolucji bolszewickiej palac ocalal, nawet nie tak bardzo spladrowany przez miejscowa cholote. Przez jakis okres po rewolucji palac byl przeznaczony na osrodek szkoleniowy sowieckiej tajnej policji „Czeka” (Czeriezwyczajnaja Komissija) a pozniej jej nastepcy NKWD (Narodnyj Komissarjat Wnutriennych Diel). Pod koniec lat 30-tych XX wieku palac zostal oddany Jozefowi Stalinowi na jego letnia rezydencje. Ironia losu Stalin nigdy do tego palacu nie przyjezdzal w lato na wypoczynek bo go nie lubil i wolal swoja letnia rezydencje w Soczi. Pierwszy raz Stalin zawital do palacu w Livadii w 1945 na konferencje Jaltanska. W pokoju gdzie podpisywano Uklad Jaltanski stoi oryginalny okragly stol z tabliczkami: Jozef Wissarionowicz Stalin, Winston Churchill i Franklin Delano Roosvelt, na dokladnie tych miejscach gdzie w lutym 1945-ego roku siedzial jeden czerwony bandyta i dwoch zachodnich frajerow, ktorzy mu sie dali nabrac na sprzedanie pod bolszewickie panowanie polowy Europy, w tym naszego kraju Polski. Na srodku stolu trzy choragiewki: sowiecka, amerykanska i brytyjska. Na scianach wisza oprawione oryginalne zdjecia z konferencji a pod szklem lezy oryginalny numer bolszewickiej gazety „Prawda” majacy na pierwszej stronie opisane wszystkie paragrafy Ukladu Jaltanskiego gdzie paragraf VI jest zatytulowny „O Polszie”.   

Jak tak patrzylem na „pamiatki” po tej nieslawnej konferencji, to uderzyla mnie mysl, ze kazde wydarzenie polityczne moze wywrzec olbrzymi skutek na naszym doczesnym zyciu. Gdyby nie bylo Ukladow Jaltanskich, czy ktokolwiek ze sluchajacych mnie teraz Polakow bylby na emigracji w Kanadzie? Smiem watpic. Czesto niektorzy ludzie twierdza, ze sie nie interesuja polityka i nie chca sie politycznie w nic angazowac. Ale jak widac polityka moze w pewnym momencie sie nimi zainteresowac, nawet po dlugim czasie i wywrocic do gory nogami ich poukladane zycie. Prosze sie nad tym gleboko zastanowic.

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do uslyszenia.

Waterloo, 21 listopad 2009

 

 

 

 


 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (72)(28-6-09)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w kolejnym felietonie „Widziane Prawym Okiem”.

Przez caly ubiegly tydzien telewizja i prasa swiatowa donosily bez przerwy o zamieszkach jakie wybuchly w Iranie po wyborach prezydenckich, w ktorych wygral piastujacy urzad prezydenta, Mahmoud Ahmadinejad czyli tzw. incumbent. Wygral on jak to sie mowi popularnie „land slide” z przewaga 2:1 nad opozycyjnym kandydatem, Mir Hossein Mousavim. Na ulice  Teheranu  wylegli protestujacy obywatele popierajacy opozycyjnego kandydata, glownie mlodziez, oskarzajac wladze iranskie o „sfalszowanie” wyborow. Zachodnia propaganda, a szczegolnie amerykanska i brytyjska, zwawo ten temat podchwycila, wylewajac krokodyle lzy nad losem Iranczykow, ktorzy musza tak ciezko walczyc o demokracje. Ci, ktorzy ogladali sceny demonstracji w telewizji, mogli zauwazyc, ze ulubionym kolorem demonstrantow byl kolor zielony. Czyzby byla to kolejna „kolorowa rewolucja” wspomagana przez amerykanska CIA jakich juz kilka odbylo sie za panowania prezydenta Busha? Dla przypomnienia, Bush, jakby mu bylo malo, ze juz doprowadzil do calkowitej ruiny Irak, oglosil, ze bedzie wspieral „globalna rewolucja demokratyczna”, w tych krajach swiata, ktore tego pilnie potrzebuja. Wynikiem tych dzialan wspomaganych oczywiscie przez CIA,  byla  „pomaranczowa” (orange) rewolucja na Ukrainie, ktora wyniosla na szczyty wladzy tzw. „opozycje demokratyczna”, Wiktora Juszczenke i Julie Timoszenko, ktorzy dzisiaj zra sie ze soba jak przyslowiowy pies z kotem a Ukraina stoi na skraju bankructwa.  Rewolucja o kolorze „rozanym” w Gruzji (rose revolution), wyniosla do wladzy Mikhaila Saakashvili, ktorego przeciwnikiem byl okreslany jako „zatwardzialy komunista”, Eduard Szeverdnadze. Saakashvili odbyl studia prawnicze na Columbia University, pozniej studiowal w Instytucie Praw Czlowieka w Strasburgu co oczywiscie automatycznie czynilo go wielkim demokrata. Po przegranej krotkiej wojnie z Rosja w zeszlym roku, Saakashvili stoi w chwili obecnej na skraju upadku i jego dni jako prezydenta sa policzone. Rewolucja „tulipanowa” (tulip revolution) miala miejsce w Kirgistanie, gdzie byly komunistyczny aparatczyk, Akayev, zostal zastapiony przez „wielkiego demokrate”, Bakiyeva, ktory zaczal rzady od wymordowania wszystkich swoich politycznych przeciwnikow a nastepnie wzial wszystkich obywateli „za morde”, likwidujac nawet pozory demokracji. Kolejna „kolorowa rewolucja”, w kolorze niebieskich jeansow (denim blue revolution), na Bialorusi, niestety sie nie udala, bo wybory w 2006 roku wygral „satrapa” Lukaszenko.

A zatem zielony kolor ostatniej „rewolucji” w Iranie zwrocil uwage kilku publicystow, ktorzy przestrzegaja przed zbyt pochopnym wyciaganiem wnioskow a niektorzy wrecz twierdza, ze cale te zamieszki w Iranie byly sterowane przez amerykanska CIA i inne zachodnie agencje wywiadowacze. Np. Paul Craig Roberts, byly zastepca sekretarza skarbu za prezydentury Ronalda Reagana, w artykule w Counterpunch.com twierdzi, ze fakt iz kontrkandydat Ahmadinejada, Mir Hossein Mousavi, oglosil swoje zwyciestwo juz na kilka godzin przed zamknieciem lokali wyborczych, jest klasycznym chwytem destabilizacyjnym stosowanym we wszystkich tych „kolorowych” rewolucjach przez CIA, ktory automatycznie dyskredytuje przeciwny wynik. Zmusza to takze do wczesnego ogloszenia wynikow wyborow. Czym zatem wiecej czasu uplywa pomiedzy tym ogloszeniem niby zwyciestwa a ogloszeniem wynikow wyborczych, tym wieksze jest wrazenie, ze wladze musialy miec czas na sfalszowanie wynikow wyborow. Ludzie daja sie bardzo latwo nabrac na ten prosty trick. Jak pisze dalej Roberts, 23 maja 2007 roku Brian Ross i Richard Esposito, doniesli w ABC News, ze CIA otrzymala tajna zgode prezydenta Busha na rozpoczecie potajemnej operacji zdestabilizowania rzadu Iranu. Niezaleznie, 27 maja 2007 roku, The London Telegraph doniosl, ze Bush podpisal oficjalny dokument, zezwalajacy CIA na akcje propagandowe i dezinformacyjne, ktorych wynikiem ma byc obalenie w Iranie teokratycznej wladzy mullow. 28 czerwca 2008 roku Seymour Hersh donosil w czasopismie The New Yorker, ze Kongres wyrazil zgode na zadanie Busha, aby finansowac potajemne operacje przeciwko Iranowi, w wysokosci ok. 400 milionow dolarow, w wyniku ktorych powinna nastapic calkowita destabilizacja religijnych wladz Iranu. Jak podkresla dalej Roberts, protesty w Teheranie niewatpliwie mialy grupe prawdziwych zwolennikow ale takze mialy cechy charakterystyczne protestow kierowanych przez CIA w Gruzji i Ukrainie. Podaje on tez przyklad, ze neokonswerwatywny dziennikarz Kenneth Timmerman, napisal dzien przed wyborami w Iranie, ze ludzie w Teheranie rozmawiaja o „zielonej” rewolucji. W jaki sposob mogl Timmerman wiedziec o tym, jesli to nie byl plan przygotowany przez CIA? Dlaczego akurat ktos mialby przygotowywac w Teheranie „zielona” rewolucje nie znajac jeszcze wynikow wyborow? Szczegolnie jesli Mousavi i jego poplecznicy byli pewni zwyciestwa? Roberts twierdzi, ze jest to silny dowod na to, ze Stany Zjednoczone byly zaangazowane w celowe robienie zamieszek w Teheranie.         

Dodatkowego dowodu, ze wyniki wyborow w Iranie nie byly sfalszowane, przynosi artykul Ken Ballena i Patrica Doherty z The Washington Post z 15 czerwca 2009. Pisza oni, ze wyniki badan opinii publicznej w Iranie trzy tygodnie przed wyborami wskazywaly na przewage Ahmadinejada nad Mousavim w stosunku 2:1. Badania te byly oplacone przez Rockefeller Brothers Fund i przeprowadzone telefonicznie z krajow graniczacych z Iranem w jezyku Farsi (perskim) przez niezalezna organizacje, ktora od lat wspolpracuje z ABC News i BBC. Czyli wyniki sa wysoce wiarygodne. Np. Mousavi w czasie wyborow przedstawial sie jako pochodzacy z ludnosci Azeri, ktorzy sa druga co do wielkosci grupa etniczna w Iranie. Ale nawet wsrod tej grupy Ahmadinejad mial poparcie 2:1. Propaganda zachodnia twierdzila, ze mlodziez majaca dostep do internetu popierala Mousaviego. Ale wyniki badan przedwyborczych wyraznie wskazaly, ze tylko 30% Iranczykow ma dostep do internetu a wsrod mlodziezy w przedziale wiekowym 18-24 lata wiekszosc popierala Ahmadinejada. Jedyna grupa demograficzna, ktora popierala Mousaviego to byli studenci i absolwenci uniwersytetow oraz najlepiej zarabiajaca grupa Iranczykow.

Ostatnim dowodem potwierdzajacym to, ze Stany Zjednoczone przygotowaly ta „zielona rewolucja” w Iranie jest decyzja Prezydenta Obamy z 26 czerwca czyli sprzed dwoch dni o przyznaniu 20 milionow dolarow na finansowanie opozycji w Iranie. Administracja Obamy nie podala jakie osoby w opozycji iranskiej dostana kase na dalsze prowadzenie dzialan destabilizujacych obecne wladze Iranu, zaslaniajac sie tajemnica. Popieranie wszelkiej opozycji w Iranie przez USA nie jest niczym nowym. W ostatnich latach jeszcze  za Busha, Kongres wyasygnowal 120 milionow dolarow na finansowanie audycji przeciwko wladzom Islamskiej Republiki Iranu, a 60 milionow przeznaczyl na finansowanie podziemnych organizacji opozycyjnych, m.in. komunistycznej organizacji terrorystycznej Mujahidin-i-Khalq. Jak widac, jesli przynosi to korzysc Stanom Zjednoczonym to nawet finansowanie komunistycznych bandytow jest celem wielce szlachetnym.

Jesli zatem mili radiosluchacze uslysza za jakis czas o jakiejs kolejnej „kolorowej” rewolucji w innym zakatku swiata, to prosze spac spokojnie bo to wlasnie amerykanska CIA wykonywac bedzie swoja kolejna brudna robote. I po latach czlowiek ze zdumieniem dochodzi do wniosku, ze czasami komunisci mieli racje nazywajac po imieniu „imperializm amerykanski”. Co nie oznacza, ze nalezy komuchow popierac bo byli takimi samymi lotrami.

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do widzenia panstwu.

Waterloo, 27 czerwiec 2009

 

 

 


 

 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (69)(29-3-09)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu. Przed mikrofonem Robert Varin w kolejnym felietonie „Widziane Prawym Okiem”.

27 marca prezydent Barack Obama na konferencji prasowej przekazal swiatu swoja „nowa wizje” zaangazowania Stanow Zjednoczonych w Afganistanie i Pakistanie. Zaskakujace jest to, ze w tej „nowej” wizji wlasciwie prawie wszystko ma sie odbywac po staremu. Deklarujac ta „nowa” wizje Obama stwierdzil, ze partyzanci Talibscy, siedzacy gdzies w niedostepnych gorach Afganistanu, sa wielkim zagrozeniem dla „bezpieczenstwa ludzi na calym swiecie” i podkreslil, ze tylko jego strategia moze zbawic kazdego z nas od tego strasznego niebezpieczenstwa. Chyba jestem jednym z nielicznych, ktorzy jakos nie czuja strachu przed tym „niebezpieczenstwem” Talibow a szczerze mowiac bardziej sie obawiam, ze moze mnie ugryzc pies sasiada.

Zgodnie z ta „nowa” strategia Obamy, 17,000 zolnierzy ma wzmocnic sily amerykanskie walczace z Talibami a kolejne 4,000 ma zajac sie szkoleniem armii afganskiej, ktorej sily maja rosnac tak aby osiagnac w roku 2011 ok. 100,000 zolnierzy. Wtedy Amerykanie i ich najemnicy z NATO maja zabrac sie z Afganistanu i przekazac wszystkie pozostajace do rozwiazania problemy temu niby suwerennemu rzadowi afganskiemu. Czyli Amerykanie przygotowuja sobie powoli tzw. „strategie ucieczki” (exit strategy) czego nie bylo zaplanowanego w doktrynie poprzedniej administracji Busha. Ta „nowa” strategia Obamy wzorowana jest w jakims stopniu na tej zastosowanej w Iraku, gdzie Amerykanie przekupili duze grupy partyzantow sunnickich placac im po prostu miesieczne pensje w zamian za to, ze ci zaniechali atakowania oddzialow amerykanskich. Ciekawe tylko co bedzie jak Amerykanie przestana placic sunnitom kiedy beda chcieli wycofac przynajmniej czesc oddzialow z Iraku. Napewno na tym sie nie skonczy.

Jak sie natomiast skonczy amerykanska strategia w Afganistanie to mamy tego przedsmak kiedy wczoraj swiatowa prasa doniosla, ze zolnierz szkolonej przez amerykanow tzw. Narodowej Armii Afganskiej zabil dwoch amerykanskich zolnierzy, ktorzy go wlasnie szkolili a sam popelnil samobojstwo. Takich wypadkow bedzie coraz wiecej bo Talibowie nie sa glupcami i ich ludzie beda infiltrowac w duzych ilosciach armie afganska i tam sie szkolic, zeby w odpowiednim czasie zrobic z tego uzytek, kiedy amerykanscy i europejscy agresorzy zaczna powoli opuszczac ich kraj. Beda niezle jatki.  

Unia Europejska zdaje sie byc pod wrazeniem tych deklaracji Obamy bo sama zadeklarowala wiecej pieniedzy i zolnierzy a pierwszym panstwem, ktore natychmiast zdecydowalo sie powiekszyc swoj kontyngent w Afganistanie jest Polska. Ma tam wyslac 400 zolnierzy co powiekszy polski kontyngent do 2,000 zolnierzy. Glupota polskich politykow jest jak widac nieograniczona. Kilkuletni pobyt polskich zolnierzy w Iraku nie przyniosl Polsce zadnych korzysci i tak samo skonczy sie zabawa w Afganistanie. Wydaje sie, ze polski premier i prezydent zbyt sie przejeli druga czescia hasla „za wolnosc nasza i wasza”. Jak historia pokazuje nie bylo jeszcze przypadku aby Polacy walczacy za cudza wolnosc cokolwiek na tym skorzystali. Poczynajac od zeslania Legionow Dabrowskiego na Santo Domingo przez Napoleona do tlumienia tam powstania Murzynow a konczac na walce po stronie tzw. Aliantow w czasie drugiej wojny swiatowej, kiedy ci sami „Alianci” w 1945 roku sprzedali Polske Sowietom w Jalcie a w 1946 roku nie dopuscili jednostek polskich do wziecia udzialu w paradzie zwyciestwa w Londynie. Doswiadczenia historii pokazuja, ze Polska jak zarazy powinna wystrzegac sie wszelkich wojen za „wasza” wolnosc bo zawsze na tym wyjdzie jak przyslowiowy „Zablocki na mydle”. 

Natomiast jak donosi izraelski dziennik „Haaretz” z 20 marca, doskonale sie czuja zolnierze izraelscy, ktorzy brali udzial w ataku na strefe Gazy. Otoz zapanowala wsrod nich nowa moda. Przychodza do sklepow z koszulkami tzw. T-shirt  i zamawiaja roznego rodzaju nadruki pokazujace zabite palestynskie dzieci, palestynskie matki placzace nad grobami, rysunek karabinu wymierzony w palestynskiego chlopca czy zdjecie zbombardowanego meczetu w Gazie. Jednym z najbardziej popularnych obrazkow na T-shirt wsrod zolnierzy tzw. Brygady Givati strzelcow wyborowych (snajperow) jest placzaca matka obok zabitego palestynskiego dziecka lezacego z jego misiem (teddy bear) i napis „Better use Durex”. Co w wolnym tlumaczeniu oznacza, ze raczej trzeba bylo uzyc kondoma z Durexu niz urodzic to dziecko zywe. Drugi popularny obrazek na T-shirt dla snajperow Brygady Givati, to ciezarna Palestynka z wyraznym brzuchem, na ktorym umieszczony jest krzyz lunety snajperskiej  i napis „1 shot 2 kills”. Czyli „jeden strzal, dwa trafienia” co oczywiscie oznacza, ze najlepiej zastrzelic ciezarna Palestynke bo wtedy ma sie zalatwione dwa cele jednym strzalem. Natomiast zolnierze z batalionu Lavi preferuja nadruk na koszulce, ktory pokazuje pobita mloda Palestynke i napis „Bet you got raped” czyli w tlumaczeniu „Zaloze sie, ze cie zgwalcili”. Intersujace, ze te nadruki sa robione w jezyku angielskim tak zeby pokazac swiatu, ze zolnierze Izraelscy maja swiatowa opinie publiczna, mowiac grzecznie w tylnej czesci ciala gdzie slonce nie dochodzi. Nie nalezy dziwic sie tym zolnierzom, kiedy dzienniki swiatowe w tym izraelskie podaly, ze przed rozpoczeciem inwazji na strefe Gazy, rabini zydowscy tlumaczyli zolnierzom, ze ida na swieta wojne z Arabami i powinni ich bez litosci zabijac a  za to otrzymaja nagrode w ich zydowskim niebie, jesli takie istnieje.

Oczywiscie armia izraelska moze popelniac te wszystkie okropnosci, bo dostaje olbrzymie pieniadze od Stanow Zjednoczonych. Czy rzadzil Bush czy teraz rzadzi Obama, nic sie nie zmienia. Jak podaja Kathleen and Bill Christison w czasopismie CounterPunch z dnia 5 marca, zgodnie z umowa podpisana jeszcze w 2007 roku, Stany Zjednoczone zobowiazaly sie udzielic pomocy wojskowej Izraelowi w wysokosci 30 miliardow dolarow przez nastepne 10 lat czyli do roku 2018. Izrael jest najwiekszym odbiorca pomocy finansowej ze Stanow Zjednoczonych. Od roku 1949-tego, Izrael otrzymal od Stanow Zjednoczonych 101 miliardow dolarow z czego 53 miliardy, czyli okolo polowa, to pomoc wojskowa. Przez ostatnie 20 lat Izrael otrzymuje od USA 3 miliardy dolarow rocznie w pomocy ekonomicznej, ale czesc z tego jest tez z dziedziny wojskowej. Wszystkie inne kraje, ktore otrzymuja pomoc ekonomiczna od Stanow Zjednoczonych jak np. Egipt czy Arabia Saudyjska musza ta pomoc splacac z wyjatkiem Izraela. Czyli praktycznie Izrael jest taka „utrzymanka” Stanow Zjednoczonych i praktycznie gdyby nie ta pomoc to juz by go dawno nie bylo. Jak widac najlepszym rozwiazaniem na przywrocenie bardzo szybko pokoju pomiedzy Izraelem a Palestynczykami, jest calkowite rozbrojenie Izraela (strona Palestynska ma i tak tylko proce) i wtedy zobaczymy. Sprzedaje to rozwiazanie za darmo politykom amerykanskim ale i tak wiem, ze mnie nie posluchaja.    

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do widzenia panstwu.

Waterloo, 28 marzec 2009

 

 

 


 

 

WIDZIANE PRAWYM OKIEM (68)(22-2-09)

Robert A. Varin

Dzień dobry Państwu.

Witam radiosłuchaczy radia “Polmyśl” w kolejnym wydaniu felietonu “Widziane Prawym Okiem”.

Niepowodzenie  a wlasciwie kleska jaka spotkala Stany Zjednoczone w Iraku a bedaca skutkiem bezsensownej polityki zagranicznej bylego prezydenta Busha powinna dac wiele do myslenia nowemy prezydentowi Barackowi Obamie. Niestety wyglada na to, ze niewiele sie z tego nauczyl bo niedawno zdecydowal zwiekszenie kontygentu amerykanskich wojsk okupacyjnych w Afganistanie o kolejne 17,000 zolnierzy. Amerykanscy zolnierze sa wycofywani z Iraku i przerzucani do Afganistanu. Wojna w Afganistanie toczy sie juz osmy rok czyli praktycznie dwukrotnie dluzej niz trwalo zaangazowanie Stanow Zjednoczonych w II-ga Wojne Swiatowa (pamietajmy, ze USA przystapily do II-giej wojny dopiero pod koniec roku 1941). Wojna w Afganistanie miala niby poczatkowo wieksze uzasadnienie niz ta w Iraku bo miala byc odpowiedzia na atak jakoby zorganizowany przez Al Kaide na World Trade Center w Nowym Jorku, a ktorej siedziba w tym czasie byl Afganistan rzadzony przez  Talibow.  Niezaleznie od poczatkowych intencji, wojna w Afganistanie stracila kompletnie sens bo podobnie jak w Iraku, Amerykanie zajeli sie budowaniem tak zwanego „zachodniego modelu demokracji” w plemiennym kraju, co sie sprowadza do finansowego popierania setkami milionow dolarow kompletnie skorumpowanego i zlodziejskiego rzadu prezydenta Karzaia. Afganistan w czasie tych osmiu lat wojny stal sie krajem produkujacym najwiecej narkotykow na swiecie w tym ciezkich narkotykow takich jak heroina i opium. Na skutek nieograniczonego stosowania przez wojska amerykanskie atakow bombowych z powietrza, czesto przeprowadzanych z pomoca malych samolotow bezpilotowych tzw.”dronow”, zostalo zabitych w Afganistanie od poczatku wojny co najmniej kilkanascie tysiecy cywilow w tym przynajmniej polowa dzieci. Natomiast Talibowie czuja sie doskonale i zwiekszaja intensywnosc atakow przeciwko wojskom amerykanskim i wspomagajacym ich oddzialom najemnikow z panstw NATO, w tym naszego kraju urodzenia Polski, ktora bez zadnego narodowego interesu wdala sie w ta awanture i traci na tym dziesiatki milionow dolarow. W styczniu i lutym tego roku (do dnia dzisiejszego kiedy pisze ten felieton) Talibowie zabili 85% wiecej zolnierzy amerykanskich i najemnikow z NATO niz w tych samych dwoch miesiacach poprzedniego roku. Czyli pracuja jak przyslowiowi „stachanowcy”. A rok 2009 dopiero sie zaczal.

Co najmniej 40% populacji Afganistanu czyli praktycznie wszyscy Pasztuni tesknia za powrotem rzadow Talibow, za ktorych mieli podstawowa opieke panstwowa, bezpieczenstwo i zapewnione minimum egzystencji. Najrozsadniejsza rzecza jaka amerykanie mogliby zrobic to dojsc do porozumienia z Talibami, w ktorym ci zobowiazali by sie do wycofania poparcia dla Al Kaidy i Osamy Bin Ladena, jesli rzeczywiscie poparcie takie kiedykolwiek istnialo. Nastepnie nalezaloby sie natychmiast wycofac i zostawic Afganczykom martwienie sie kto bedzie rzadzil w ich wlasnym kraju. Brytyjczycy i Francuzi juz doszli do przekonania, ze w Afganistanie nie mozna odniesc zwyciestwa militarnego a niedawne raporty wskazuja, ze do tego samego wniosku doszedl wywiad amerykanski i Pentagon. Admiral Michael Mullen, szef polaczonych sztabow stwierdzil niedawno, ze Ameryka nie moze odniesc zwyciestwa w Afganistanie przez „zabijanie”, co wskazuje, ze nie wierzy aby jakiekolwiek zwiekszanie kontygentu amerykanskiego zmienilo sytuacje na dluzsza mete. Ameryka przegrywa wojne w Afganistanie i jedyna kwestia jaka pozostaje do rozwiazania to kiedy sie wycofa, wczesniej czy pozniej. Nawet tzw. „prezydent” Afganistanu Karzai, zaczal wydawac oswiadczenia o przygotowaniu jakiegos terminarza wycofania sie wojsk amerykanskich i ich najemniow z NATO oraz o mozliwych rozmowach z Talibami w sprawie podzialu wladzy w przyszlym Afganistanie.  Karzai oczywiscie boi sie o wlasna skore i chce przygotowac sobie grunt do przetrwania, dogadujac sie z USA na temat wycofania wojsk ale na jego warunkach.

Jak w kontekscie tych wydarzen jawi sie zagraniczna polityka nowego prezydenta Baracka Obamy w stosunku do Afganistanu? Niestety jak narazie Obama stara sie zakonczyc jedno fiasko w Iraku i przeniesc to samo fiasko na Afganistan upierajac sie przy zwiekszaniu tam wojskowego kontygentu amerykanskich wojsk okupacyjnych. Zaadoptowal on nawet absurdalna terminologie bylego prezydenta Busha i nazywa Afganistan „centralnym frontem w wojnie z terrorem” (the central front in the war on terror). Obama zintensyfikowal ataki samolotow bezzalogowych-dronow w Pakistanie a nawet przebil swoja retoryka Republikanow Busha stwierdzajac, ze wojska amerykanskie beda scigaly tzw. „terrorystow” nawet w Pakistanie, co brzmi jak prawie wypowiedzenie wojny Pakistanowi i jezy wlos na glowie bo Pakistan posiada niezly arsenal broni nuklearnej.

Jest jednak nadzieja, ze Obama, ktory wydaje sie byc mimo wszystko czlowiekiem inteligentnym, w krotkim czasie odkryje naga prawde, ze Waszyngton nie ma juz ani srodkow finansowych ani wojskowych do interwencji militarnych gdzie tylko zechce i kiedy zechce. Stany Zjednoczone moga sie znalezc w takiej sytuacji, ze beda zmuszone do wycofania swoich wojsk i lotniskowcow z krajow gdzie ona stacjonuja bo ciezar tych zobowiazan staje sie juz nie do zniesienia dla Stanow Zjednoczonych. Rzad Karzaia w Afganistanie chce zeby amerykanie wycofali sie w takim czasie w jakim on chce aby dalo to mozliwosc przetrwania Karzaiowi i jego klice. Ale w interesie Stanow Zjednoczonych lezy zeby zaczeli sie wycofywac natychmiast bo jutro moze byc juz za pozno.   

Dla Radia „Polmysl” mowil Robert Varin. Do widzenia panstwu.

Waterloo, 21 luty 2009